Historia tego pociągu zaczęła się w 1954 roku, kiedy niemiecka drużyna narodowa niespodziewanie wygrała mistrzostwa świata w piłce nożnej. W kraju zapanował bezgraniczny entuzjazm. Niemcy po raz pierwszy zostały mistrzami świata w piłce

nożnej. To był właściwie cud, ponieważ reprezentacja Niemiec nie była wówczas jedną z najlepszych drużyn. Tym bardziej zaskakujące było ich zwycięstwo 4 lipca 1954 z wielkimi faworytami Węgrami 3-2. Mówi się, że prawie cała Republika Federalna Niemiec i NRD wiwatowała na żywo w kilku telewizorach, a zwłaszcza w radiu. 

Cud z Berna” miał także swój udział w szybkim rozwoju Republiki Federalnej Niemiec po II wojnie światowej. Tchnął wielkiego ducha optymizmu, co przyczyniło się w jakimś stopniu do cudu gospodarczego.

Dzień po tym ogromnym sukcesie pociąg odebrał drużynę narodową z Berna i zabrał ją do Monachium. Na dworcu kolejowym w Bazylei szwajcarscy kolejarze umieścili na jego zewnętrznej ścianie w kolorze wina czerwonego napis „Mistrzostwa świata w piłce nożnej 1954”. Dlatego od tego czasu jest nazywany „Pociągiem mistrzostw świata”. lub ,,Czerwoną Błyskawicą”

Dwunastocylindrowy diesel o mocy 1000 KM rozpędzał 120-tonowy skład do 140 kilometrów na godzinę. 

W kilku niemieckich miastach zaplanowano przystanki. Entuzjazm był nieograniczony! Czasem było tak wielu ludzi, że zawodnicy nie mogli się wydostać i tylko podpisywali autografy przez okno pociągu.

Prawie 50 lat później reżyser Sönke Wortmann zafascynował się głównym bohaterem Helmutem Rahnem, który strzelił decydującego gola dla Niemców, że ​​poświęcił mu film kinowy „Cud w Bernie”. Mało kto wiedział wtedy, że oryginalny pociąg od dawna jest historią.  Kolej federalna po prostu zlikwidowała go w latach 80. XX wieku.

Ekipa filmowa na potrzeby filmu przerobiła identyczny model VT08 na wzór oryginału – w tym lakier i napis mistrza świata. Dziś jest to ostatnia pozostałość po 14 pociągach z tej serii. Po zakończeniu nagrań pociąg odstawiono na bocznicę i został zapomniany.

52 lata później nostalgia powróciła gdy, podczas mistrzostw świata w 2006 organizowanych przez Niemcy, kolej postanowiła upamiętnić to wydarzenie, wypuszczając na tory specjalny skład, prezentując go jako „oryginalny pociąg mistrzostw świata z 1954 roku, ale było to zbyt piękne, aby mogło zostać prawdziwe, gdyż po 12 latach od tego wydarzenia wyszło na jaw, że pociąg mistrzostw świata nie jest prawdziwym pociągiem z 1954 roku – tylko repliką. Wyszło to podczas festiwalu parowozów, gdzie pociąg ten się znajdował Można było go z bliska oglądać. Na tym wydarzeniu było wielu fanów kolei. Część z nich pamiętało jeszcze mistrzostwa z 1954 i rozpoznało, że pociąg mimo tego że wyglądał jak oryginał w rzeczywistości nim nie był. Sprawę podchwyciły media i zmusiły Deutsche Bahn do potwierdzenia, że faktycznie, prezentowany w 2006 roku pociąg był repliką, a oryginał został zezłomowany w latach 80-tych z powodu złego stanu. Dlaczego doszło do takiego przekłamania? Był to po prostu wypadek przy pracy. Kolej chcąc podkreślić wagę mistrzostw świata w piłce nożnej, wykorzystała w kampanii reklamowej replikę pociągu, pomijając jego prawdziwą historię.

Od tego czasu minęły już lata. Pociąg został zapomniany i stoi na bocznicy między halami a wagonami towarowymi w jednym z zakładów parowozowych na terenie Niemczech. Powoli rdzewieje. Szyby są wyblakłe za zielonymi smugami. W niegdyś wspaniałym wagonie restauracyjnym na ciężkie drewniane stoły osiadła milimetrowa warstwa kurzu. Tylko czarno-białe zdjęcia zespołu na ścianach mówią o lepszych dniach. Z uwagi na swój zły nie jest udostępniany dla komercyjnego zwiedzania.

Eksperci szacują niezbędne koszty odrestaurowania składu na co najmniej dwa miliony euro. Od wielu lat miłośnicy jego historii zbierają środki na renowację. Niestety idzie to bardzo powolnie, a skład wymaga natychmiastowego remontu. Najprawdopodobniej podzieli los poprzednika.

Uwiecznić pociąg mistrzostw świata planowałem już od bardzo dawna. Przygotowania trwały ponad rok. Dostanie się do niego jest bardzo skomplikowane. Pandemia skutecznie przedłużała decyzję o wyjeździe. Na szczęście w końcu się udało i poniżej możecie zobaczyć skromną galerię z tego niezwykłego miejsca.

Marek Pawlicki

GALERIA ZDJĘĆ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.